Wyraz jego twarzy nie oddawał żadnych emocji, jedynie kąciki ust delikatnie drgały co jakiś czas, co powodowało lekki uśmiech, który wlepił w swoje wargi.
-Dlaczego tutaj ze mną jesteś?Powinieneś zająć się swoim życiem, a nie litować się nad nieznajomą dziewczyną...- westchnęłam cicho i powędrowałam wzrokiem w stronę uchylonego okna.
Brunet nie odpowiedział na moje pytanie, tylko w ciszy przysunął bliżej mojego łóżka, krzesło na którym sztywno siedział.
-Nie chcę zostawiać Cię samej...
Spojrzałam na niego zaskoczona, marszcząc przy tym lekko brwi.
-Skąd..ty..- nie zdążyłam dokończyć pytania, bo brunet szybko mi przerwał.
- Jesteś tutaj kilka dni, nikt jeszcze do ciebie nie przyszedł...
Westchnęłam cicho i spuściłam głowę, czując jak na nowo łzy gromadzą się w moich oczach. To boli, cholernie boli...
-Nie mam nikogo...- szepnęłam i przejechałam drżącą dłonią po materiale szpitalnej koszuli, która była nieprzyjemna w dotyku.
-Nie bój się, jestem tutaj... - szepnął czule i dotknął delikatnie mojej zimnej dłoni.
Nie byłam w stanie spojrzeć w jego oczy, z których mogłabym wyczytać wszystkie uczucia, które w tym momencie mu towarzyszyły.Z pewnością każdy na moim miejscu bałby się, bałby się o swoje dobro...Ale on?Wydawał się całkiem inny, miałam wrażenie, że znam go od kilkunastu lat, ale była to mylna myśl.
Zerknęłam kątem oka na chłopaka, zaciskał kurczowo palce na swoim kolanie i błądził wzrokiem po całkiem pustym pomieszczeniu.Można było dostrzec zdenerwowanie na jego twarzy, którego nie był w stanie ukryć.Ale dlaczego?
Po chwili ciszy zebrałam się na odwagę i szybkim ruchem odwróciłam swoje ciało w jego stronę powodując natychmiastowy wzrok ciemnookiego na mojej skórze.
-Mógłbyś...mógłbyś opowiedzieć mi coś o sobie? - zmrużyłam delikatnie swoje powieki i uśmiechnęłam się niepewnie w jego stronę.
Na jego twarzy pojawiło się zdziwinie, które szybko ukrył co spowodowało, że moja brew drgnęła lekko ku górze.
-Ja..- podrapał się delikatnie po czole i spojrzał wnikliwym wzrokiem w moją stronę- Pochodzę z Brazylii, ale przeprowadziłem się do Hiszpanii, po to aby robić to co kocham w wymarzonym klubie.
Jestem piłkarzem Barcelony, jest to, to co na codzień robię i co bardzo kocham...A jeżeli chodzi o rodzinę, to mam siostrę i brata, którego traktuje jak swojego...no i kochających rodziców...
Mówił wszystko z niebywałą uwagą , tak jakby każde słowo, które wypowiedział analizował co
najmniej dwa razy.
Sprawił pierwszy raz szczery uśmiech na moich ustach, który gościł jakiś czas na mojej bladej twarzy.
Myślami skupiałam się tylko na jego osobie, która wywołała u mnie niesamowite zaciekawienie i chęć dalszego poznawiania.Tłumaczyłam sobie moje zachowanie tym, że to właśnie jego zobaczyłam od razu gdy otworzyłam oczy, oczy pełne smutku i łez. Chociaż nadal nie byłam pewna tego co mnie otaczało, wszystko w tym momencie wydawało mi się szare i bezuczuciowe.
Do tego towarzyszył mi straszny bół głowy, który przeszkadzał mi we wszystkim co robiłam, w poprawieniu koca, w wyjściu do toalety czy nawet spaniu.
*Następnego Dnia*
Otworzyłam delikatnie zmęczone powieki i mruknęłam cicho pod nosem na widok światła, które podobnie jak wczoraj padało na moje łóżko.
Ostrożnie się podniosłam aby nie odczuć większego bólu, pocierając przy tym małymi piąstkami duże oczy.
Przełknęłam z trudem gule, która zaczęła gromadzić się w moim gardle i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
Dopiero po paru chwilach zorientowałam się, że go nie ma...Byłam zupełnie sama...Tylko czego ja się spodziewałam?Ulitowania, opieki?
-Jesteś śmieszna... - powiedziałam cicho i zrzuciłam kołdrę ze swoich nóg, na których od razu pojawiły się ciarki.
Podniosłam energicznie wzrok gdy do moich uszu dotarł cichy skrzyp drzwi...
--------------------------------
Witam Wszystkich w nowych rozdziale!
Z góry przepraszam, że jest on dosyć krótki, ale ostatnio choruję i nie mam po prostu...siły?
Ale zregeneruje siły od następnego rozdziału, obiecuję!:*
To co?
Do zobaczenia, kochani!